Czarny PR w praktyce - studium przypadku.

Z czym kojarzy się Wam "kancelaria odszkodowawcza"? Większości zapewne z naganiaczami i ludźmi bez sumienia, którzy swoich klientów pozyskują na cmentarzach, przy łóżkach szpitalnych i w innych okolicznościach, budzących jednoznaczny sprzeciw moralny. Gdy skończy się już wylewanie pomyj, padają oskarżenia o pobieranie prowizji z należności, które i tak należą się z odszkodowań powypadkowych... W należytym zbulwersowaniu utrzymuje nas prasa, pisząc artykuły takie, jak ten czy ten.

Cztery lata temu, jako pasażer, miałem wypadek samochodowy. Tytułem odszkodowania ZUS wypłacił mi 5k pln. Rzecznik Praw Ubezpieczonych [sic!] oświadczył mi [w skrócie], że nie mam prawa ubiegać się o inne odszkodowanie, skoro odszkodowanie już odebrałem. Na tym wyjaśnieniu grzecznie poprzestałem, odpuszczając sprawę. Po jakimś czasie zgłosiła się do mnie kancelaria odszkodowawcza i pobierając ode mnie tylko upoważnienie i wysyłając mnie na dwie wizyty lekarskie, wygrała za mnie sprawę w sądzie, płacąc mi dodatkowe 4k pln do ręki. A wczoraj dostałem pismo, w którym stwierdzają, że wg nich zasądzona kwota jest o wiele za niska. Będą wnosić apelację o co najmniej drugie tyle.

Na dokładkę czytam [starawą] informację o ukaraniu PZU za przeinaczanie definicji zawału serca i w konsekwencji obciążenie ich przez UOKiK karą 4 mln zł...

Ciekawe, ile z PT Czytelników, podzielających opinię z pierwszego akapitu, po przeczytaniu całości dalej deklaruje swoje całkowite uodpornienie na marketing. Biznesowy i polityczny...

Kategorie: Ogólne
24 marca 2011, 14:40:55
3 komentarze

Trzystumetrowy spacer za 700 zł.

Zainspirowany wpisem Sąsiada z dołu i komentarzami pod spodem, podaję case study z postrzegania stereotypów na temat marki.

Zmywarka AEG-Electrolux Favorit 87000MP. Rozpiętość cen wg Ceneo: od 1822,00 zł do 3058,00 zł. Rozbieżność cenowa sięgająca 70% i 1200 złotych w sytuacji prawie identycznego produktu [dodatkowe usługi czy paczki nabłyszczaczy pomijamy].

W krakowskim MediaMarkt na zakopiance model ten kosztuje 2699 zł. Po drugiej stronie zakopianki, w RTV-EURO-AGD dokładnie ten sam model kosztuje 1999 zł. 700 zł taniej. Wystarczy przejść pod wiaduktem.

Która marka przychodzi Wam pierwsza do głowy jako najtańsza w branży AGD? I jak myślicie, czy MM zafundowało sobie kosztowną ekspozycję sklepową - czy jednak ktoś ową zmywarkę w MM, wiedziony stereotypami na temat marki, kupi?

Oczywiście wszędzie - w AGD, w księgarstwie i gdziekolwiek indziej - można zwalać wszystko na układ, zmowę i nie wiadomo, co jeszcze. I czasem nawet jest to prawda. Ale w dużej części przypadków jest to wygodna wymówka, przesłaniająca własną indolencję, krótkowzroczność, skąpstwo [w nakładach na marketing] czy - last but not least - brak wizji produktu czy usługi.

Kategorie: Ogólne
22 lutego 2011, 12:54:25
Dodaj komentarz

Mistrzowie nazewnictwa, odcinek któryś z kolei.

Producent żaluzji, rolet i podobnego osprzętu, gdzieś w Krakowie.
ŻALMAX.

Przydrożna knajpa, gdzieś na drodze w Bieszczady.
SPACE BAR.

Kategorie: Maltreting
14 lutego 2011, 20:15:06
7 komentarzy

Jak NIE robić promocji.

Office Depot przesłało nam przesyłkę reklamową, atakując na froncie segregatorami za .99 zł. Produkt dostępny tylko ze strony www.akcja.officedepot.pl. Jako że nie byłem ich klientem, musiałem założyć konto. Wszystkim dociekliwym, próbującym założyć konto z formularza promocyjnego, mówię lasciate ogni speranza. Konto należy założyć, korzystając z opcji "Nowy klient".

Zanim dotrwamy do końca zamówienia, czeka nas przedzieranie się przez gąszcz zbędnych informacji [albo strona nie jest zoptymalizowana pod percepcję starszego pana, na jedno wychodzi], konfrontacja z usability na poziomie ulotki hipermarketowej, parunastokrotne logowanie, lagi, opcjonalny kontakt z infolinią, każdą sekundą milczenia kwestionującą kondycję mentalną klienta, wreszcie komunikat końcowy o usunięciu produktu z katalogu, znikający po przeklepaniu z uporem godnym lepszej sprawy zawartości koszyka od początku.

Dałem radę. Primo segregatorów potrzebujemy jak kania dżdżownic, secundo gnała mną ciekawość poniekąd naukowa - czy uda się sfinalizować zamówienie, wokół którego cała infrastruktura działa zgodnie i w porozumieniu przeciwko klientowi. Udało się. Ale ile osób odpadło po pierwszych pięciu minutach? Ile po kwadransie?...

Ale cieszę się. W mikroświecie kogoś co i rusz ocierającego się o marketing tego typu firmy [twierdzące potem, że marketing to wyrzucanie pieniędzy w błoto] i tego typu akcje pełnią równie pożyteczną rolę, co osoby twierdzące, że reklama na nich nie działa. Z jednymi i drugimi łatwiej po prostu konkurować. I kierować do nich nasz wilczy, prokapitalistyczny przekaz :)

Kategorie: Maltreting
19 stycznia 2011, 14:27:06
5 komentarzy

Bilet na dziewczynkę.

Zaatakował mnie billboard. A właściwie nie billboard, tylko zalepiająca całą kamienicę reklama... no właśnie, czego? Reklama przedstawia dziewczynkę, rysowaną dość charakterystyczną kreską. Napis [o ile dobrze pamiętam] "zarezerwuj bilet online". W dolnym pasku - lista sponsorów. I tyle. Być może dla kogoś ta postać jest tak charakterystyczna, że nie trzeba jej przedstawiać. Mi trzeba.

Możliwości widzę dwie. Albo tę dziewczynkę kojarzą wszyscy poza mną, albo do tej reklamy jeszcze coś dolepią. Obie ewentualności wydają mi się... mało uzasadniające brak podpisu. Pierwsza - ponieważ dopuszczam istnienie wielu osób, którzy mogliby tę dziewczynkę kojarzyć z samego imienia / pseudonimu, nie kojarząc jej z tym obrazkiem. Na własne życzenie pozbawiamy się zatem jakiejś ułamkowej części wpływów z biletów. Pamiętam, jak [fakt, w czasach przedinternetowych] zachwycony muzyką Kaczmarskiego po jego zdjęcia sięgnąłem dużo później.

Koncepcja "dolepki" też nieszczególnie do mnie przemawia. Z jednej strony bowiem mamy element zaskoczenia, wzmagający ciekawość, ale z drugiej utratę potencjalnych wpływów od tych, którzy obejrzeli wersję "niepodpisaną", a nie obejrzeli pełnej emisji.

Jeśli nawet różnica w przychodach miałaby osiągnąć nieszczególnie zawrotną - dla koncernu medialnego - kwotę, powiedzmy, 5,000 zł, to zawsze przecież lepiej - przy zerowym koszcie krańcowym - jest mieć 5,000 zł, niż go nie mieć, prawda? Dobry marketing wygrywa w szczegółach.

Kategorie: Ogólne
05 stycznia 2011, 16:53:11
5 komentarzy